HongKong, czyli wizyta w stolicy smogu

wpis w: Relacja | 0

Według moich znajomych Hongkong jest, obok Dubaju, najbardziej egzotycznym miejscem w jakim byłam, w jakim byliśmy. Nie jestem pewna czy to prawda.

Jednak jeśli chcesz zrobić wrażenie na znajomych, zaznać trochę Chin i masz sporo kasy, to jest to miejsce dla Ciebie. Tak. To trzeba powiedzieć głośno – Hongkong jest koszmarnie drogi. Tak drogi, że dwa razy zastanawialiśmy się czy wypić w barze drugie piwo! Jeśli najtańsze piwo kosztuje 40 zł, to każdy by się dwa razy zastanowił. Warto, jeśli ma się ograniczony budżet lub jest się zwyczajnie skąpym (to my), zorientować się w Happy hours. Większość barów posiada promocję na alkohol do którejś godzinie, gdzie można wypić piwo w 50% promocji. Niestety wiąże się to z tym, że trzeba się wystarczająco upić już przed 18. Co zaskakujące: do piwa dodają orzeszki, których łupinki walają się po całym barze, bo wszyscy obecni rzucają je pod siebie.

hong-kong-pub-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Bardzo lubię Azjatów, zupełnie poważnie uważam ich za pracowitych i sympatycznych ludzi, ale żeby rzucać pod siebie?

Ale teraz praktycznie. Jadąc do Hongkongu warto pamiętać, że ma swoją własną walutę (Dolar Hongkongski) i dość grubą kreską odcina się od Chin. Wjeżdżając do Hongkongu nie płacisz żadnej opłaty wizowej. Jeśli jednak będziesz chciał zahaczyć o Chiny, to wiąże się to z wydatkiem rzędu 220 zł (mówimy o przejściu lądowym do Shenzhen)

Hongkong jest drogim miejscem pod każdym względem. Szczególnie boli to podczas szukania noclegów. Nasz pokój wyglądał tak:
hong-kong-hotel-kowloon-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu

 

Zdjęcie jest niestety słabe – nie robiliśmy go na poczet bloga, a swój prywatny. Ale co tam – pochwalmy się NAJDROŻSZYM (w porównaniu do standardu) hotelem podczas azjatyckich podróży. Hotel nazywał się I-Hotel (znajdziecie go: http://www.i-hotelhk.com/#!rooms/cz5r). Pokój miał jakieś 9 m2 łącznie z łazienką. Jak weszłam do pokoju i zobaczyłam klitkę, w której ledwo zmieściło się łóżko, to zapytałam się „a gdzie do cholery jest kibel”. Był, łazienka była wielkości średnio dużego prysznica (na zdjęciu po prawej), w środku była ubikacja, mały zlew, a nad tym prysznic. Nie dziwię się, że pokój w promocji kosztował 300 zł/doba: można robić kupę i brać prysznic jednocześnie! Jaka oszczędność czasu! Plusem hotelu była lokalizacja, a po jednej dobie jak się człowiek przyzwyczai do ciasnoty i zapachu grzyba, to w ogóle jest super. Ale do rzeczy: jeśli zależy Ci na cenie, to warto szukać hotelu w części kontynentalnej: jest brudniej, ale nie wykończy Cię cena, a komunikacja miejska jest na tyle rozbudowana, że bez problemu wszędzie dojedziesz metrem. Dodatkowo po stronie kontynentalnej widać wyspę w całej jej okazałości. Co wieczór o godzinie 20.00 jest zjawiskowy Symphony of Lights, czyli niesamowity pokaz laserów i świateł połączony muzyką. Efekt był zapierający dech w piersiach, a rozrywka darmowa. Warto wybrać się nad wodę (oczywiście od strony kontynentu) jakieś 20 minut przed, by zająć dobre miejsce.

 

hongkong-island-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu hongkong-island-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu

hong-kong-at-night-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu

Będąc nad wodą można się przespacerować po brzegu, jest tam całkiem przyzwoita promenada gwiazd: Tsim Sha Tsui Promenade. Niestety nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia z gwiazdą jakiegoś nieznanego nam azjatyckiego idola.

Jedzenie… cóż mogę powiedzieć. Ja osobiście lubię „chińczyka”, ale spolszczony smakuje zupełnie inaczej. Po 3 posiłkach składających się z makaronu i innych, już nie dałam rady. Krzysztof był dzielny, ale po drugim już odmówił spożywania posiłków. Niestety jedzenie jest drogie i specyficzne.

hong-kong-food-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Pewnie, gdybym bardziej lubiła takie „coś”, to bym wytrzymała dłużej. My postanowiliśmy posiłkować się w Mc. Najtańsze jedzenie jakie znaleźliśmy i najbliższe naszemu. W Polsce Maca nie jemy, a tam pałaszowaliśmy sobie kanapki ze smakiem.
Hongkong, to jest kolejne miejsce wprost wymarzone dla wszystkich miłośników architektury: stare dzielnice są dowodem na to, że wieżowce można było budować wyższe i dla mas. A wpisanie ich w zielone pagórki daje efekt wręcz bajkowy. Oczywiście największe wrażenie robią biurowce, apartamentowce i hotele znajdujące się na wyspie. Jeden z symboli: Bank of China, który ma 367,4 m został zbudowany w 1990 roku! Jest to jeden z bardziej znanych budynków, a na dodatek ma zachwianą jakąś równowagę zen czy inne pierdoły. Niestety o tym musisz przeczytać gdzieś indziej. Wracając do budynków, to tylko tych, które są powyżej 200 m jest 42. Jest to naprawdę bardzo wysokie miasto. Są tu jeszcze dwa warte uwagi budynki stojące jakby naprzeciwko siebie. Jeden po stronie kontynentalnej: wysoki na 484 m jest to 12 najwyższy budynek na świecie i nazywa się International Commerce Center, a na wyspie znajduje się Two International Finance Centre, który jest wysoki na skromne 412 metrów.

hongkong-bank-of-china-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu img2148-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu img2103-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu img2095-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu hongkong-island-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Dodatkowo patrząc na te dwie strony ma się jakby dwa inne światy. Część wyspowa jest bardzo czysta, nowa, wręcz od linijki. Piesze ścieżki są uniesione nad poziom drogi o jakieś 3 metry, chodzi się jakby po mostach. Przyziemie praktycznie nie żyje.

20150413150811-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu hongkong-streets-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Kowloon (czyli część na kontynencie) jest przeciwieństwem wyspy. Całe życie odbywa się w przyziemu. Jest tam pełno otwartych barów, restauracji, ma się wrażenie, że wylewają się one na ulicę. Uliczki są oblepione bilbordami i neonami jak w filmach z lat ’90. Są też uliczni sprzedawcy, ulotkarze, a miasto jest życiowo brudne. Jeśli lubisz tętno życia miejskiego, to ta część, która jest sercem miasta z pewnością Ci się spodoba.

img2081-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu img2078-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu 20150415055841-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu img2091-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu kowloon-hongkong-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu

Jeśli pójdziesz za naszą radą i zamieszkasz w Kowloonie, musisz na wyspę się dostać. Masz dwie możliwości. Możesz pojechać metrem, które jedzie pod wodą lub przepłynąć się promem. My wybraliśmy obie opcję: w jedną stronę pojechaliśmy metrem (dzięki oznaczeniom, mapkom, angielskim nazwom stacji naprawdę łatwo się w Azji jeździ komunikacją, a 9 linii metra robi wrażenie! Dodatkowo ta czystość na stacjach. W Europie tylko Warszawskie metro jest równie czyste). Ale wracając do tematu: Prom powrotny odpływa z:
hong-kong--mapka-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Kosztuje jakieś symboliczne pieniądze. By popłynąć należy zakupić żeton w automacie. Naprawdę warto przepłynąć się przynajmniej raz.
hongkong--hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Hongkong wyróżniają niesamowite ogrody. Uporządkowane, pełne orientalnej roślinności i fontann. Szczególnie polecamy jeden ogród: Hongkong Park. Jest w nim nawet wyjątkowa ptaszarnia, gdzie możecie popykać zdjęcia ptaszkom. Wstęp do ptaszarni jest darmowy.

img2128-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Na końcu tego ogrodu jest kolejka, która prowadzi na The Peak: górę z widokiem na całe miasto. Jedzie się tam The Peak Tram, kolejki do kolejki są duże, ale atrakcja jedną z tych, które trzeba zaliczyć. Koszt wjazdu to 83 dolary hongkońskie (około 40 zł) z wejściem na taras. Można też wjechać na górę bez wejścia na taras, ale to tak jakby zamówić obiad bez jedzenia. Miasto z góry wygląda tak:
hongkong--hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu img2143-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu

Jednym z ważnych miejsc do zobaczenia jest ogromny Budda: The Big Buddha and Po Lin Monastery (http://www.discoverhongkong.com/us/see-do/culture-heritage/chinese-temples/big-buddha-and-po-lin-monastery.jsp). By tam dojechać zaplanuj sobie więcej czasu, bo to już jest wyprawa poza miasto. Budda znajduje się na wyspie: Lantau. By się tam dostać możesz popłynąć promem i autobusem (szczegóły znajdziecie tu: http://www.hong-kong-travel.org/Po-Lin-Monastery/). My wybraliśmy jednak inną (naszym zdaniem lepszą) drogę. Najpierw kolejką podmiejską/metrem: Tung Chung Line (linia pomarańczowa) do ostatniej stacji, następnie przeszliśmy na kolejkę liniową. Do której trzeba było stać w długiej kolejce ludzi. Kolejka jest droga. Koszt od osoby to: 185 Dolarów za standardową, z szybą na podłodze 255 dolarów, 240 kombinowana. Więcej informacji i możliwość kupna online masz tu: http://www.np360.com.hk/en/explore-np360/cable-car/. Kolejka przelatuje nad lotniskiem i dużymi przepaściami i robi wrażenie.
img2161-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu hong-kong-internationa-airport-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu 20150414143256-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu the-big-buddha-and-po-lin-monastery-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu
Na końcu czeka Cię spacer do Buddy, miejsce jest urocze, mocno turystyczne. Oczywiście, by wejść do Buddy trzeba zapłacić wstęp, z które my zrezygnowaliśmy. Wejście do grubasa nie jest moim marzeniem.

W Hongkongu znajduje się Disneyland. By do niego dojechać wystarczy wsiąść do tej samej linii metra Tung Chung line i wysiąść stację wcześniej o zdradliwej nazwie „Disneyland”. Więcej o tym miejscu znajdziesz tu https://www.hongkongdisneyland.com/. My z racji braku dzieci i czasu sobie to miejsce darowaliśmy, Ale jeśli marzy Ci się zatańczyć z Kaczorem Donaldem, to możesz to zrobić przy okazji w Hongkongu właśnie.

Podsumowując. Jest to miejsce na 3-4 dni zwiedzania, nie mniej, nie więcej. Trzeba je zobaczyć, nie trzeba tam wracać.

Miejsce, którego raczej nie ominiesz wybierając się do Hong Kongu to lotnisko. I dobrze, bo jest to miejsce całkiem przyjemne. Wybudowane zostało na sztucznej wyspie w 1998 r. Widać, że jest to port budowany jeszcze według innych zasad niż najnowsze lotniska np. Dubaj czy Bangkok. Po przejściu kontroli bezpieczeństwa i kontroli paszportowej zostaniesz wpuszczony do części zastrzeżonej. Najpierw ścieżka zdrowia ze sklepami i część gastronomiczna (z dużymi kolejkami zwłaszcza do McDonalda), dalej są gejty. Do tych na końcu pirsu trzeba pojechać kolejką podziemną.

hong-kong-international-airport-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu hong-kong-international-airport-hongkong-czyli-wizyta-w-stolicy-smogu

 

Porady Hongkong:

• Woda w kranie nie nadaje się do spożycia: pamiętaj, by mieć wodę butelkowaną nawet do mycia zębów.
• Lotnisko jest poza miastem, do miasta złap autobus A21 (ten jedzie z lotniska do Hung Hom Station: jedzie przez Nathan Road, kosztuje około 15 zł w jedną stronę i w miarę szybko przewiezie Cię do Hung Hom Station, a co ważniejsze jedzie przez główną ulice Kowloon.
• Zanieczyszczenie powietrza jest tam bardzo duże: wilgotność powietrza i góry na około nie pomagają przy przewiewie. Zdecydowanie większe niż w naszej stolicy smogu – Krakowie. Zainstaluj sobie „radar” smogu. Ma go Google now, jeśli go używasz to automatycznie pokaże Ci ile paczek papierosów właśnie biernie palisz. Przy naszej wizycie w jednym dniu było 10 (skala jest od 1 do 10) i pojawił się napis o zagrożeniu życia, czy coś w tym stylu 🙂
• Między Kowloon a wyspą Hongkong możesz się poruszać metrem lub klimatycznym promem.
• Wjeżdżając na The Peak warto kupić wejście na taras (droższy bilet) – widoki są ciekawsze. Wracając możesz ponownie skorzystać z kolejki (pewnie z długim oczekiwaniem) lub udać się na pobliski autobus.
• Wycieczka kolejką linową na wyspie Lantau to dosyć długie oczekiwanie do kas biletowych, a później do wejścia. Najciekawsze widoki są na pobliskie lotnisko – nie powinni tego przegapić zwłaszcza miłośnicy lotnictwa.
• Ceny jedzenia w knajpach i restauracjach są bardzo duże a alkoholu horrendalne. Jeśli chcesz zjeść tanio to pozostaje sklep lub McDonald – który akurat jest zaskakująco tani.