Konstanca – piękna plaża Rumunii

wpis w: Relacja | 0

Są wakacje, więc będzie i zimno i deszczowo – cóż taki mamy klimat, a może zamiast modlić się o cud, nad naszym Bałtykiem ruszysz gdzieś dalej? Wszyscy wyjeżdżają do Chorwacji, Grecji, Hiszpanii… nuda. A co powiesz na plażing w Rumunii w miejscowości Konstanca? Brzmi głupio? Głupio to wyglądacie latem w kurtkach przeciwdeszczowych w Kołobrzegu…

A wyobraź sobie morze, w którym latem zawsze jest 28 stopni, plaże są szerokie i praktycznie puste, można się napić piwka w barze na plaży za równowartość 6 złotych i nie jest to żadne biedne i zapomniane przez Boga państwo. Tak właśnie wygląda rzeczywistość w Rumunii – witamy w Konstancy.
O dwóch miejscach w Rumunii już pisałam tutaj, jednak to nie był koniec naszej przygody. Od tego wyjazdu minął prawie rok, a ja nadal wspominam to wino i mam mdłości na myśl o mamałydze 🙂

konstanca--pikna-plaa-rumunii
Konstanca

Co prawda miasto to nie przypomina nic innego co widziałam do tej pory – widoki nie są tak zjawiskowe jak we Włoszech czy umiłowanej przez Polaków Chorwacji, miasto nie jest też odnowione i „modne” jak co niektóre nasze rodzime miasta znad Bałtyku. Jednak ma w sobie coś niespotykanego… z jednej strony widać beton i trudną historię, z którą kraj chyba jeszcze sobie do końca nie poradził, z drugiej jest pozytywnie i swojsko…

konstanca--pikna-plaa-rumunii
Plaża – Konstanca

Może zaczniemy od morza. Woda jest fantastycznie ciepła (wspomniane wyżej 28 stopni), pełna jest meduz (niegroźnych, ale przypomina zupę meduzową). Sama plaża jest… muszelkowa, myślę, że tylko Pan Cejrowski ze swoimi stopami ze stali by się nie skrzywił wchodząc do wody – muszle tworzyły prawie całą plażę, dopiero w wodzie można było odetchnąć z ulgą. Plaże są niesamowicie szerokie. Mimo, ze byliśmy tam w lipcu, to wyglądało troszkę jak poza sezonem – ludzi było stosunkowo niedużo, infrastruktury też niewiele, choć bary z piwkiem były 🙂 i wyobraź sobie, że nie widziałam ani jednego parawanu. Widziałam za to stada bezpańskich psów, które beztrosko chodziły sobie po plaży i mieście – nasze psy się tak nie grupują, obserwowanie ich było fascynujące.

konstanca--pikna-plaa-rumuniikonstanca--pikna-plaa-rumuniikonstanca--pikna-plaa-rumunii

Miasto – Konstanca

Miasto może spodobać się tylko tym, którzy potrafią dostrzec piękno w brzydocie. Trąci komuną aż miło. Próżno tu szukać klimatu z małych rumuńskich miasteczek, zamiast tego jest góra betonu przykrytego betonem. Mimo, że historia miasta sięga VI w. p. n. e. to niewiele z tego czasu zostało. Gdzieniegdzie można się natknąć na odkryte ruiny – po części z nich można się nawet przejść…

Ze śladami starożytności wiąże się Muzeum Archeologiczne (Muzeul de Istorie Nationala si Arheologie). Muzeum to znajduje się na Placu Owidiusza (swoją drogą paskudne miejsce pełne monumentalnych budynków świadczących o małym penisie Ceausescu). Możesz tam znaleźć wszystko od kła mamuta (to żadna wyjątkowa rzecz, nawet muzeum w Raciborzu posiada taki eksponat – i jak nikt nie patrzy, to można go nawet pomacać – sprawdzone info ) po jedną z największych mozajek podłogowych, aktualnie zostało 700 m kw. tego cudu. Niestety nam się nie udało być, jednak uważam, że warto.

Wartym zobaczenia jest również Meczet Mahmudiye Camii – spokojnie – trafisz tam na 100%, bo widać go prawie z każdego miejsca miasta. Całą konstrukcję zwieńcza minaret (po naszemu wieża) o wysokości 50 metrów. Można na nią wejść za niewielką opłatą i zobaczyć miasto rozciągające się we wszystkich kierunkach. Niestety Konstanca wygląda jak betonowy pomnik lat ’90. Można również wejść do środka i zobaczyć jak wygląda meczet od wewnątrz – niby nic niezwykłego – coraz więcej ich w Europie, jednak ten jest stary i całkiem ładny. Posiada również osobną salę modlitewną dla kobiet (bo przecież nie mogą się modlić wspólnie z mężczyznami– ot taka religia szanująca kobiety). Co prawda podobno w Arabii Saudyjskiej przyznano kobietą prawa równe tym, które mają zwierzęta (sukces!!!!), ale jak wiadomo – nam nigdy nie dogodzisz.
Jak się dobrze poszuka, to jest się w stanie dostać do innego świata. Na starówce jest rząd uliczek pełnych drogich i modnych knajpek, zadbanych budyneczków, drinków za 30 zł i kanap z palet (kto to w ogóle wymyślił). Tam możesz poczuć się jak u siebie, tylko czy po to przyjeżdżałeś do Rumunii?

konstanca--pikna-plaa-rumunii konstanca--pikna-plaa-rumunii

Kulinaria – Konstanca

Rumunia nie ma najlepszej kuchni – mamałyga jest okropna (papka z kaszy – smakuje jakby ją ktoś zjadł, zwrócił, a następnie podał Tobie… smacznego). Osobiście smakowała mi ciorba (zupa) de burta – odpowiednik naszych flaczków – podawany ze śmietaną oraz czosnkiem, który samemu trzeba sobie zaaplikować do zupy (inaczej smakuje jak mamałyga). Staraliśmy się nie brać wynalazków, jedliśmy pizze… oj Dracula nas nie nakarmił.

konstanca--pikna-plaa-rumuniikonstanca--pikna-plaa-rumunii

Nabrzeże – Konstanca

W mieście jest również całkiem brzydka promenada. Można podziwiać port, wodę i bijący zewsząd smutek, całość wieńczy niesamowity budynek Cazino Paris, który teraz stoi pusty i niszczeje (kiedyś znajdowało się tu chyba wszystko – restauracja, dyskoteka, kasyno. Niestety ochrona nie pozwoliła nam wejść do środka.

konstanca--pikna-plaa-rumuniikonstanca--pikna-plaa-rumunii
Mamaja

Jeśli wolisz klimaty mniej miejskie, a bardziej wakacyjne, to zdecydowanie wybierz się do Mamaja – położone niedaleko Konstancy miasteczko jest stricte turystyczne. Osobiście ominęliśmy to miejsce – droższe, bardziej zatłoczone, bardziej tandetne… jakbym tego szukała, to bym pojechała do Międzyzdrojów. W sumie to te miejsce musi się niewiele różnić od naszych nadmorskich „kurortów” (poza pogodą): drogie hotele o wątpliwej renomie, wszędzie widoczni panowie z opasłym wąsem – Rumuni też mają zamiłowanie do „gnoja” pod nosem, ale nie takiego zdziewiczałego zakręconego lokówką, który noszą chłopcy z Warszawy i miast aspirujących, a prawdziwego męskiego wąsa, który uniemożliwia czytanie z ruchu warg, filtruje spożywane płyny i mógłby być domem dla rodziny wróbli…
Tak to jest świetny kraj, ludzie są mili i uczynni, oczywiście nie znają angielskiego, ale to w żaden sposób nie zakłóci Ci pobytu.

Kiedy jechać: lato

Jak oceniamy miejsce: 8 (za wąsa, beton i Rumuńskie wydanie flaków).