Majorka, czyli nie – dupeczki i drineczki

wpis w: Relacja | 0

Kiedy do Polski przychodzi jesień i robi się ponuro, deszczowo i z dupy, można stosunkowo tanim kosztem uchwycić resztki lata na południu Europy. Tak właśnie zrobiliśmy my. Majorka wydawała się idealnym miejscem do spędzenia kilku urlopowych dni października. Nie pomyliliśmy się bardzo, choć liczyliśmy na większe upały. Na wyspę łatwo się z Polski dostać, ponieważ lata tam bydłowóz, czyli mój ulubiony Ryanair, ale tylko w sezonie (do października).

torre-del-verger-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

To może zacznę od kilku faktów: Majorka to największa wyspa z Hiszpańskich Balearów. Jak się na nią patrzy, to można podzielić ją na dwie różne części: północ jest chłodniejsza, mocno klifowa, a południe pełne kurortów i plaż z importowanym piaskiem. Jeśli nie masz tyle czasu lub ochoty, by zwiedzać całą wyspę, musisz podjąć męską decyzję: gdzie chcę jechać. Oczywiście decyzja ta powinna zależeć od tego, co chcesz robić. Jeśli chcesz się wygrzewać na plaży i pić drinki, to jedź na południe, jeśli wolisz pozwiedzać, to koniecznie za cel obierz sobie północną część wyspy.

My oczywiście postanowiliśmy wynająć samochód i sprawdzić wszystkie klify :-). W tym samym czasie, co my, na Majorkę pojechały moje koleżanki z pracy, jednak nie spotkaliśmy się, ponieważ one siedziały na plażach: opalały się, piły drineczki i poznawały przystojnych ratowników. My w tym samym czasie zjechaliśmy całą wyspę wszerz i poznaliśmy sporo starych Niemców…. To jest zastanawiające, że wszędzie, gdziekolwiek byś się nie ruszył, na jakimkolwiek byś nie był zadupiu, zawsze spotkasz Niemca. I zastanawiasz się, czy rozstawiają się po całym świecie, bo chcą go zdobyć, czy spier***ją ze swojego kraju, bo jest już tak „wzbogacony kulturowo”, że nie da się tam wysiedzieć. Na Majorce niemiecki słychać było częściej, niż Hiszpański. Liczyłam na to, że nauczę się kilku fajnych zwrotów po Hiszpańsku, ale utrwaliłam sobie tylko Guten tag i danke.

Ale wracając do Majorki 🙂 My spędziliśmy tak 4 dni, choć nie ukrywam, że spokojnie moglibyśmy spędzić tam tydzień i się nie znudzić. Lotnisko znajduje się w stolicy wyspy, czyli w Palma de Mallorca. Jest ono duże i brzydkie. Spod lotniska można jechać do centrum miasta autobusem, ale nie trzeba – taksówki nie są mocno drogie. Raczej proponujemy zacząć zwiedzanie właśnie od miasta – jesteś jeszcze mało zmęczony, więc dasz radę w cywilizacji.

Palma de Mallorca

My zatrzymaliśmy się w urokliwym miejscu o nazwie Ca Sa Padrina co ciekawe, to nie widzieliśmy ani jednej osoby z obsługi: jak w jakiejś książce z porywającą fabułą: mailem dostaliśmy kod dostępu do drzwi, w środku czekała na nas koperta podpisana naszym nazwiskiem, w której był list. List tłumaczył zasady funkcjonowania miejsca, kod do pokoju i wszystko, co powinniśmy wiedzieć. Fantastyczne rozwiązanie – ogranicza potrzebę siedzenia w pracy do minimum :-).

casa-padrina-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Hiszpania zawsze kojarzyła mi się z dużą ilością wina, pysznym jedzeniem i bogatym życiem nocnym. Nie wszystkie te elementy znalazłam w Palmie. Miasto jest bardzo urokliwe, wiele pracy włożono w tzw. małą architekturę: ulice są pełne skwerów, deptaków i zieleni. Kamieniczki wyglądają świetnie, czuć tu Hiszpanię. Jednak po którejś godzinie wieczornej świat zamiera. Nie ma otwartych do później nocy barów na świeżym powietrzu na każdym rogu. Nie ma świeżych tapasów do zjedzenia o 24.00 w nocy. No tak, starzy Niemcy chodzą wcześnie spać.

W samym mieście jest kilka naprawdę ciekawych miejsc do zobaczenia:

Katedra (Catedral de Palma de Mallorca)

Ta Katedra dostała ode mnie +10 punktów za sam fakt, że jest katedrą gotycką. Uwielbiam ten mroczny styl. Gotyckie budowle mają w sobie coś takiego, co utwierdza mnie w przekonaniu, że człowiek jest wielki, skoro potrafił (gołymi rękami!!!) stworzyć coś tak spektakularnego. Katedra umieszczona jest na wzniesieniu z pięknym widokiem na morze. Oczywiście znawcy architektury z pewnością są w stanie powiedzieć więcej o tym niezwykłym miejscu, ale ja jako ignorant też się wypowiem J Katedra jest wyjątkowa z kilku przyczyn. W katedrze znajduje się ogromny witraż (ponad 100 m2!!!). Przykuwa wzrok również ogromny żelazny baldachim (korona cierniowa?) stworzony przez samego wielkiego Gaudiego. Wejście do Katedry nie jest strasznie drogie (4 euro), więc koniecznie rusz tam swoje dupsko i poczuj boga.

palma-de-mallorca-katedra-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki palma-de-mallorca-inside-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczkipallma-de-mallorca-w-rodku-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Zamek przy katedrze (Palacio real de la Almudaina)

Jak już będziesz przy katedrze, to możesz zajrzeć do Zamku obok, czyli do Palacio Real de la Almudaina. Jest tam kilka ciekawych mebli/dzieł sztuki oraz bardzo fajny widok z tarasu. Tam również poczuliśmy (w końcu), że jest coś z tej Unii Europejskiej: weszliśmy za darmo, jako obywatele UE (takie rzeczy tylko w czwartki).

palacio-real-de-la-almudaina-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczkikakutusy-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Zamek na górce (Castell de Bellver)

Castell de Bellver, czyli piękny zamek z widokiem na miasto i morze. Jedna rada – nie idź tam pieszo. Jakkolwiek jesteś skąpy, nie popełniaj naszego błędu. Pamiętaj, że na Majorce jest gorąco, do zamku idzie się pod górę i jest dość daleko… Poza tym, że spociliśmy się podczas tej podróży jak rolnik na żniwach, to zamek prezentuje się pozytywnie. Z wieży rozciąga się bardzo przyjemny widok: możesz podziwiać i miasto i wodę. W środku znajduje się otwarta przestrzeń i sporo ciekawych eksponatów i dzieł sztuki. Kosztów nie pamiętam, ale skoro nie pamiętam, to nie były one ani strasznie duże, ani zaskakująco małe.

castell-de-bellver-pallma-de-mallorca-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki castell-de-bellver-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki castell-de-bellver-port-view-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Starówka

Oj lubimy taką zabudowę – starówka jest urocza, z kamiennym deptakiem, wiele wąskich uliczek oddaje ciekawy klimat. W wielu miejscach umieszczone są schody, co tylko dodaje uroku temu miejscu. Oczywiście nie brakuje tu sklepów dla turystów i tandety. Ale tandety jest stosunkowo nie dużo, suszone udźce chyba nie są tandetą… no śmierdzą wyjątkowo J W ciągu dnia starówka jest pełna ludzi. Zjeżdżają całymi autokarami z południa wyspy, by zwiedzić stolicę i poudawać, że nie leżą tylko na plaży. Zdecydowanie jest gdzie usiąść, napić się i zjeść.

plaa-major-palma-de-mallorca-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Jedzenie

Jak już jesteśmy przy jedzeniu. Jeśli myślisz, że Majorka to miejsce gdzie zjesz dobrze, że zjesz po hiszpańsku, to prawie się nie mylisz. My nie znaleźliśmy prawdziwej Paelli, jedliśmy coś, co ją lekko przypominało. Jedliśmy za to wiele świetnych tapasów, niesamowite wręcz. Hiszpania słynie z tapasów: ziemniaczanych, smażonych, pieczonych, rybnych…. Najlepsze co jedliśmy (pochwale się, by pokazać o jakim poziomie jedzenia mówimy) to grzanki z sałatką z mango i z marynowaną rybą na górze – słodki, słony i kwaśny smak, wszystkie pięknie współgrały. Oj przepłaciliśmy za tą przystawkę, ale było warto 🙂

palma-de-mallorca-tapas-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Górskie drogi

Wyjeżdżamy ze stolicy. Samochód można wynająć na każdym rogu. Dobrze jest jednak przemyśleć wybór. My skorzystaliśmy z wypożyczalni, w której mogliśmy samochód wypożyczyć w centrum, a oddać na lotnisku przed wylotem. Ot tacy jesteśmy cwani. Dostaliśmy również bardzo porządny samochód w świetnym stanie (wyspa ma raptem trochę ponad 3 tys. km kwadratowych, gdzie tu można rozwalić samochód). Jazda to była sama przyjemność, choć drogi napawały lekkim strachem. Tak jak wspomniała, w północnej części Majorka ma raczej klifowe wybrzeże. Nie ma pięknych plaż, za to są zapierające dech w piersiach widoki. Specjalnie dla tych widoków jechaliśmy drogą przy samym nabrzeżu – gorszą, węższą, ale jaką piękną… Hiszpanie dobrze wiedzą, jakie wrażenie robią te widoki, przy nabrzeżu znajduje się wiele punktów widokowych oraz knajpek na skarpie (m.in. Restaurante Es grau). Możesz się zatrzymać na okrutnie drogą kawę i kanapkę. Ale nie tylko o drodze chciałam mówić.

restaurante-es-grau-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki restaurante-es-grau-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczkitorre-del-verger-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki torre-del-verger-3-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki torre-del-verger-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Pierwszy przystanek:

Valldemossa

Miasto Chopina. No dobra, miasto to może za dużo powiedziane, Chopin spędził w nim jedna zimę ze swoją kochanką. Po ich wizycie praktycznie nic nie zostało (w strachu przed gruźlicą wszystko zostało spalone), został jakiś pukiel włosów (fuj…), trochę sławy dla miasta i koszmarnie drogie muzeum. Tak drogie, że obejrzeliśmy je tylko z zewnątrz. Ale to nie dla Chopina powinieneś tu przyjechać. Miasteczko jest wyjątkowo urodziwe: kamienne domki i chodniczki wkomponowane w skały, dają wyjątkowe wrażenie. Nie polecamy tu spać, jednak warto zatrzymać się na chwilkę i się przespacerować.

valldemossa-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki valldemossa-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Port de Soller

Są dwa miasteczka z „Soller” w nazwie. My osobiście zrezygnowaliśmy z odwiedzenia Soller – z powodu braku czasu, ale przede wszystkim z powodu, że nie widzieliśmy sensu. Polecieliśmy na Majorkę podjarani wizją odwiedzenia kilku plaż i słuchania szumu fal. Soller, które nie miało dostępu do morza nie było pierwszym, ani drugim wyborem. Gdybym chciała Majorkę bez plaży, to bym poprosiła „Poproszę bez plaży”. I takim właśnie sposobem trafiliśmy do Port de Soller – mniejszej i bardziej turystycznej wersji Soller. Zatrzymaliśmy się w hotelu Citric Hotel Soller, którego największym plusem był widok na zatokę z balkonu. Samo miasteczko jest bardzo nieduże. Posiada kamienistą plaże, która nie zachęcała do kąpieli. Brak tu jakichkolwiek porządnych zabytków i urokliwych kamieniczek (podobno w Soller takowe są).

Z racji, że byliśmy tam pod koniec sezonu, to miasto przypominało krajobraz jak w sobotę o 5 rano – niedobitki jeszcze chodzą, udają, że wszystko jest ok i że się świetnie bawią, choć już prawie nie ma śladu po wieczornej balandze. Sam klimat psuło również towarzystwo. Jeszcze w innych zakątkach wyspy wyglądało to troszkę lepiej. A tu…. wszyscy mówili po niemiecku. Aż chce się powiedzieć Scheiβe. Gdzie się podziali Hiszpanie, czy Niemcy napadli i zdobyli cały świat jak spałam? Cóż, nie ma się co negatywnie nastawiać, tylko trzeba szukać Hiszpanów. Miasteczko posiada jedną fajną atrakcję – zabytkowy tramwaj, który może Cię zabrać do Soller. Tramwaj jest cały drewniany w środku i wygląda naprawdę ciekawie. Kursuje z Palma de Mallorca do Soller oraz z Soller do Port de Soller właśnie. Oczywiście takim starym tramwajem nawet do pokonania małych odległości potrzeba sporo czasu, jednak widok wokoło jest wystarczająco zapierający dech w piersiach, by się nie nudzić. Uwaga: cena takiego przejazdu jest wysoka.

port-de-soller-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki port-de-soller-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczkimajorka-mirador-ma10-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Torrent de Pareis – plaża

Jednym z miejsc „mast si”, jest Port de Sa Calobra. By do niego dojechać, trzeba się zmierzyć z trasą: Carretera de Sa Corbata. Trasa posiada około 50 zakrętów i jest jedną z najbardziej spektakularnych w Europie. Więcej o niej możesz przeczytać tu. Gdy już dojedziesz na miejsce, to zobaczysz, że jest ono stworzone dla turystów – kupisz tam magnes i zapłacisz 2 euro za siku w restauracji. W tym miejscu nie ma mieszkańców. Jest nawet tylko jeden hotel. To z czego żyją ludzie tam pracujący? Z turystów, którzy są tam zwożeni z całej wyspy autokarami. Wszyscy oglądają plażę. Nie byle jaką. By się na nią dostać należy przejść ścieżkę zdrowia (stoiska z badziewiem), następnie przejść ciasny i ciemny tunel wydrążony w skale. Ciągle coś tam na Ciebie kapie i modlisz się o to, by była to skraplana ze skał woda, a nie sikający nietoperz. Za tunelem wychodzisz na przesmyk między klifami z kamienistą plażą – Torrent de Pareis. Jakie widoki można tam podziwiać!!! Zresztą lepiej zaprezentują się zdjęcia…

port-de-sa-calobra-road-5-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki port-de-sa-calobra-road-4-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki port-de-sa-calobra-road-3-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki port-de-sa-calobra-road-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczkitorrent-de-pareis-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki torrent-de-pareis-3-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki torrent-de-pareis-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki port-de-sa-calobra-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Polenca

Do tego miasta nie zamierzaliśmy zajeżdżać, zmusił nas do tego brak gotówki i potrzeba szukania bankomatu. Okazało się bardzo urokliwe – zwarta zabudowa, wiele tajemniczych schodków, w całym mieście, stare kościółki…. Byliśmy w tym mieście zaledwie kilkadziesiąt minut i szkoda, może tam właśnie kryje się ta magia Majorki?

pollenca-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki pollenca-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Cap Formentor – Latarnia morska

W przedostatni dzień postanowiliśmy wybrać się na sam koniec świata – na najbardziej wysunięty na północny wschód półwysep. Oj polecam Ci zdecydowanie wycieczkę w tamto miejsce. Na samym końcu znajduje się Cap Formentor – latarnia morska. Podróż w to miejsce jest niesamowita – typowa górska droga – wąska i kręta. Myślę, że każdy, kto zobaczyłby tamte przepaście przy drodze, dostałby momentalnie zawrotu głowy – a co niektórzy pewnie i rozwolnienia. Jeśli jednak sama droga nie jest dla Ciebie zbytnim wyzwaniem, to wyobraź sobie, że wszędzie jest pełno rowerzystów, którzy wyskakują z za każdego zakrętu, no i kozic górskich, które w dupie mają to, że chcesz jechać dalej. Sama latarnia to typowe miejsce turystyczne – my wykorzystaliśmy bycie tam do tego, by zjeść włoską szynkę i słodkie pomidorki z widokiem na morze rozbijające się o wysokie klify. Było warto.

cap-formentor-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki cala-boquer-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczkicap-formentor-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Cala Sant Vicenc

Niestety zbliżamy się do końca naszej wycieczki. Ostatnie miasteczko, w którym postawiliśmy swoje stopy, to typowy kurort. Pełno hoteli, wiele sklepów z dmuchanym badziewiem (większość już zamknięta, bo to końcówka sezonu). W mieście było wiele pozostałości po latach świetlności: sklepy, hotele, restauracje, ale większość z nich, w mroczny sposób marniało i wiało pustką. Cóż Majorka o tej porze roku jest już trochę wyludniona. Jednak daje to fajny klimat temu miejscu – porównajmy to choćby do Polskiego morza – wszędzie pełno ludzi, gwar, parawany, Armagedon. Dodatkowo, zatoka daje świetne widoki i osłonę przed złym światem. Mieliśmy bardzo fajny Hotel Hoposa Niu – porządne (choć bardzo małe) pokoje, basen na dachu z widokiem na morze. Oj niesamowite miejsce. Dodatkowo znaleźliśmy tam niespodziewanie super tapasy. W jednym z niewielu barów, jakie były na miejscu, trafiliśmy na świetną obsługę, przystępne ceny i świetne jedzenie. To było miejsce, z którego ciężko było wyjechać.

hotel-hoposa-niu-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki cala-st-vicen-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki cala-st-vicen-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki cala-st-vicen-3-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Do stolicy jechaliśmy już autostradą, co zajęło nam kilkadziesiąt minut. Mimo wszystko, byliśmy zmęczeni, jakbyśmy przeszli tą drogę pieszo. Na lotnisku, korzystając z zapasu czasu, zwiedziliśmy tamtejszy salonik. Bardzo słabo – mało alkoholu, żadnego prawdziwego jedzenia (tylko drobne przekąski), ale fotel do drzemki się znalazł ;-). Po starcie, jeśli mamy dobrą pogodę z okna roztacza się cała Majorka.

salonik-2-majorka-czyli-nie--dupeczki-i-drineczki

Podsumowując – nie sądziłam, że Majorka będzie mi się kojarzyła z tym, co spotkałam na miejscu – wielkie, trącające komuną stare hotele, piękne klify, spektakularne drogi i średnie jedzenie. Tak – bardzo mi się podobało. Bałam się zobaczyć wielkie nowe kurorty all inclusive (fuj…) z bandą oszołomów pijących darmowe drinki przy basenie. Tak wygląda zapewne południe wyspy.

Kilka porad – Majorka:

  • Majorka dość drogim miejscem.
  • Polecamy zwiedzać północną część wyspy – jest zdecydowanie ciekawsza.
  • Wynajmij samochód, by być panem swojego losu. Tak, wynajęcie samochodu jest drogie.
  • Koniecznie spróbuj tamtejszych tapasów.
  • Pamiętaj, że jeśli chcesz zrobić zakupy, to nie zabieraj się za to w niedzielę – sklepy tam są tego dnia zamknięte. Nawet Tesco!!!
  • Na Palma de Malloraca warto poświęcić cały dzień.
  • Majorka w październiku jest dość chłodna, na pewno jest zimniej niż na wschodzie Morza Śródziemnego np. w Grecji czy na Cyprze.