San Blas – rajskie wyspy Panamy

wpis w: Relacja | 2

Ta relacja powinna być niezwykła, bo samo miejsce, które mam Ci do opisania, jest niezwykłe. Ze wszystkich miejsc w jakim byłam, to były najbardziej zjawiskowe. Dlaczego? Tu można pożyć faktycznie jak „tubylcy”, bez udawania, bez przebierańców robiących przedstawienia dla turystów. A co to dokładnie? Mowa o wyspach San Blas należących do Panamy, które po wielu bojach stały się autonomicznym terenem Indian z plemienia Kuna.To jest prawdziwe państwo w państwie: ze swoim wojskiem, patrolami morskimi, a nawet parlamentem!!!

san-blas-islands-panama-san-blas--rajskie-wyspy-panamy
San Blas

Co to oznacza dla Ciebie, drogi turysto? Ano to, że masz możliwość zobaczyć część świata, która od setek lat opierała się cywilizacji zachodniej. Nie, to nie znaczy, że nie mają oni łodzi motorowych, czy telefonów. To znaczy, że traktują cały cywilizacyjny szajs dość mocno wybiórczo: wybierają z niego to, co jest im potrzebne, a resztę odrzucają. Nam jakoś brakuje takiej rozwagi…

Ale wracając do Indian: Głupi oni nie są i wiedzą, że dolary mogą im się przydać. Oferują płatne noclegi w swoich „Hotelach”. Dostanie się tam jest dość skomplikowane i nie można od tak sobie tam popłynąć. Nie można też zarezerwować hotelu na bookingu.

san-blas-beach-san-blas--rajskie-wyspy-panamy
San Blas

To może zaczniemy od początku….

Jak się dostać na San Blas:

Najłatwiej zrobić to przez pośrednika. Wiele hoteli w Panama City oferuje zorganizowanie takiej wyprawy. Zrobią wszystko za Ciebie. To jest prawdziwe all inclusive (blee), ale inaczej się nie da. My wybraliśmy się specjalnie do hostelu…., który oferuje wyjazdy na San Blas. Ten hostel jest stosunkowo tani jeśli chodzi o transfer, więc opłacało się do niego zajechać, choć dzielnica nie zachęca. Na miejscu musisz się zdecydować od razu na konkretną wyspę. W Hostelu jest „katalog”, czyli kilka kartek w zeszycie z oferowanymi wyspami (chyba 4), przy każdym krótkim opisie jest bardzo niewyraźne zdjęcie. Sam katalog oczywiście nic nie mówi, my wybieraliśmy w ciemno i się udało. Wyspa nazywała się …. I przekonała nas brakiem opłat za przepłynięcie łodzią (normalnie to koszt około 10$ od osoby). Musieliśmy wybrać jakieś kryteria, skoro wszystkie wyspy wyglądały podobnie.

Koszt techniczny organizacji to 60$ od osoby. W ramach tego kierowca przyjedzie po Ciebie pod wskazany adres (hotel w Panama City) o 5 rano. Przy odrobinie szczęścia będziesz jechał starym jeepem w niewielką ilość osób, przy pechu będziesz upchany w 7 osób w takowego jeepa. Raczej na pewno nie pogadasz z kierowcą po angielsku

Droga z Panama City na wybrzeże trwała około 3 h i była koszmarna. Wyobraź sobie, że dzień wcześniej wypiłeś o jedno piwo za dużo i jedziesz o świcie po krętych górach. Twój żołądek przypomniał sobie, że wczoraj jadł ceviche i chyba mu nie smakowało – chce je oddać. Myślisz sobie, co zrobić, by ukrócić swoje męki… może ogłuszyć kierowcę… Przypominasz sobie jednak, że wydałeś 60 baksów na tą podróż, więc przełykasz ceviche i twardo jedziesz dalej. Po drodze jest oczywiście mały przystanek, by zrobić siku, czy coś zjeść. W pewnym momencie zatrzymuje Was również patrol wojska, trzeba im zapłacić skromne 20 $ od osoby (jest to podatek za wjazd na terytorium Indian). Coraz bliżej.

on-the-road-to-san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

W końcu. Po 180 koszmarnych minutach jest upragniona… rzeka (przy mieście Carti)…. Czy to nie powinno być morze? Jeszcze tylko 2 $ od osoby haraczu za możliwość bycia przy porcie i gotowe. W porcie jest totalny bałagan, nie wiadomo gdzie iść, czy ktoś po Ciebie przypłynie, czy wsiadasz do właściwej łodzi. My nadal nie wiemy, czy właśnie na tej wyspie mieliśmy wylądować 🙂 Azja pod tym kątek jest zdecydowanie lepsza – wszystko działa jak w zegarku, wszędzie jest ktoś, kto Ci pomoże, jak fabryka dla turystów.

san-blas-port-san-blas--rajskie-wyspy-panamy
Carti Port

Gdy w końcu uda Ci się dostać na łódź to:

  • Usiądź maksymalnie z przodu – im bliżej dziobu, tym mniej chlapie.
  • Wszystkie rzeczy, które nie mogą zmoknąć daj do schowka pod pokład (na dziobie), najlepiej zostaw tam nawet telefon, no chyba, że chcesz go później suszyć. Tak, pieniądze też J
  • Dobrze mieć okulary – będą chronić oczy przed słoną wodą.

san-blas-boat-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Płynięcie łodzią jest jeszcze bardziej traumatyczne niż jazda samochodem. Najpierw płyniesz chwilkę po rzece, a następnie wypływasz na morze. Kolor wody wskazuje gdzie kończy się rzeka, a gdzie zaczyna morze. O dziwo granica między wodami jest wyraźna. Prawdziwy koszmar zaczyna się jednak w momencie wypłynięcia na otwarte morze. Fale tam są wyjątkowo wysokie, jednak nie przeszkadza bujanie łodzią, a chlapanie okropnie słonej wody po twarzy. Po 10 minutach pieką Cię usta i oczy. Dalej płyniecie, zaczyna chcieć Ci się siku, płyniecie dalej, spadacie z fali, łódź uderza o wodę, silnik gaśnie, amerykańscy turyści się śmieją, Ty zastanawiasz się, czy nie toniesz. Mocniej chce Ci się siku…. Płyniecie dalej. Przed każdą wyspą masz nadzieję, że to ta, jednak płyniecie dalej. Zaczynasz marzyć, by łódź się wywaliła, przynajmniej mógłbyś w końcu się wysikać… Udało się, jesteś na miejscu. Od zejścia do wody krzyczysz, że musisz do łazienki – biegnie z Tobą Indianin…. Uf, zdążyłeś. Pierwsze co widzisz to toaleta, jest to ubikacja z wodą w bańce i małym wiaderkiem, chyba nie trzeba tłumaczyć, jak używać wiaderka. Na niektórych wyspach toaleta jest na brzegu wyspy już nad wodą i to, co z siebie wydusisz wpada prosto do morza. Mniam 🙂

san-blas-wc-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Na miejscu:

My trafiliśmy do gospodarza prowadzącego ośrodek Cabanas Eneida. Z pustym pęcherzem można się w końcu rozejrzeć. To co czeka Cię na takiej wyspie jest niesamowite. Wokoło idealnie złoty piasek, palmy i domki z trzciny. Oczywiście nie zakładaj, że ktoś będzie z Tobą rozmawiał po angielsku, nie będzie. Cud, że mówią po hiszpańsku, przecież mogliby tylko mówić do Ciebie w języku kuna. Nie ma się jednak co załamywać, podstawowe słowa z pewnością pozwolą Wam się porozumieć po angielsko-hiszpańsku. Naucz się jak jest po hiszpańsku piwo, reszta jakoś pójdzie.

Pobyt na wyspie zaczyna się zawsze od rozmowy z właścicielem. Opowiada on o tym, o której są posiłki (są w cenie), gdzie można nurkować, gdzie odradza, gdzie jest najbliższy szpital, gdzie jest toaleta (a nie, to widziałeś). Później czas na domek. Wszystkie chatki wyglądają tam tak samo – szałasy z trzciny, w których znajdują się tylko łóżka , oczywiście nie ma podłogi – chodzi się po piasku. Dodatkowo, jak jesteś w środku chatki, to widzisz dokładnie przez szpary, co dzieje się na zewnątrz. Człowiekowi aż głupio podrapać się po tyłku. Nam trafił się najlepszy domek na wyspie. Oddalony o jakieś 60 metrów od pozostałych turystów, w części dla mieszkańców. Mieliśmy swój kawałek plaży, własne leżaczki, krzesełko…. Nawet własny konar. Niby jest się na wyspie, gdzie jest wiele turystów i Niemców ;), a jednak ma się swój prywatny kawałek morza i można się poczuć jak Robinson.

san-blas-bungalow-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-inside-bungalow-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-chillout-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-sunrise-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-rest-san-blas--rajskie-wyspy-panamysan-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamysan-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Z powodu, że wyspy San Blas są jedną stroną ustawione do otwartego morza, to piękną plażę mają z jednej strony (wewnętrznej), druga (zazwyczaj należąca do tubylców) jest dość mocno zaniedbana.

san-blas-panama-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamysan-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-waves-san-blas--rajskie-wyspy-panamysan-blas-panama-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

My mieliśmy to szczęście, że byliśmy na wyspie, gdzie znajdowała się wioska Indian, mieszkało tam kilkadziesiąt ludzi, którzy jakby nic sobie nie robili z naszej obecności. Kobiety z plemienia Kuna chodzą w tradycyjnych strojach: pozakładane kolorowe materiały i chustki, na rękach i łydkach kolorowe koraliki, starsze kobiety mają również namalowane kreski przez środek czoła, aż na sam koniec nosa. Wyglądają świetnie, oczywiście nie chcą się dać fotografować, a że nie jesteśmy zboczeńcami, to nie robiliśmy im zdjęcia z ukrycia – musisz uwierzyć nam na słowo.

Mężczyźni wyglądają bardzo zwyczajnie: spodenki Nicke, saszetka Pumy i Samsung w ręce J i nagle zdajesz sobie sprawę, że są ubrani lepiej od Ciebie. Na każdej wyspie jest burmistrz, który pobiera 2 $ od każdej pary nóg, która stanie na ich wyspie. Na wyspie spotkaliśmy też sporo dzieciaków, biegały nago po plaży. Co dziwne: nikt z nich nie kąpie się w morzu. Wyglądają, jakby się bali wody. A może to z szacunku do tego żywiołu…

Na naszej wyspie były 3 „hotele” i tak jak nasz gospodarz dobrze żył z jednym z pozostałych, to z drugim była wyraźnie napięta sytuacja. Ci przeciwni byli ogrodzeni od całej wyspy, domki przypominały kurniki postawione jeden przy drugim i mieli niewielką plażę. Bez hamaków (!!!), gdybym chciała rajską wyspę bez hamaków, to bym powiedziała: „poproszę wyspę bez hamaków”. Nawet jeśli mieli całą noc prąd, to co z tego? Umiem sikać po ciemku i czuję, że stoję po właściwej stronie barykady.

san-blas-stars-at-night-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Właśnie, w domkach nie było prądu (przynajmniej w naszym), mieliśmy żarówkę przed domkiem, ale gasła około 19 i nastawała ciemność. Na wyspie był jeden agregat i 2 panele słoneczne: wystarczyło, by schłodzić piwko :-).

Wyspy San Blas są tak gęsto rozstawione, że z własnej można oglądać kilka innych. Niektóre z nich mają tylko jeden domek, inne są zupełnie opuszczone, a jeszcze inne całkowicie zabudowane. Niektóre mają tylko jedną palmę po środku i pilnowane są przez stado raf koralowych wokoło.

san-blas-boat-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Zastanawiasz się co można robić na wyspach San Blas?

Główne zajęcia i atrakcje:

  • Nurkowanie na San Blas

Nie będę ukrywać, że widziałam ładniejsze rafy niż te, przy wyspach San Blas, na Filipinach wywieźli nas za pieniądze na tereny, gdzie faktycznie i ryby i rafy były lepsze. Ale teraz nie byliśmy na najlepszych rafach w okolicy. Założyliśmy maski i przepłynęliśmy się wokoło wyspy. I to co zobaczyliśmy zrobiło wrażenie. Oczywiście za pieniądze Indianie zabiorą Cię w takie miejsca, że kopara opadnie Ci do samej ziemi. Ale pamiętaj: jeśli nawet z tego zrezygnujesz, to możesz świetnie się bawić nurkując tylko wokoło wysp. Powinieneś mieć własną maskę, rurkę i najlepiej specjalne buty. Kupując to w Polsce możesz się zamknąć w 200 zł: inwestycja szybko się zwróci.

san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

  • Muszle

Na wyspach San Blas można zaobserwować dziwne „płotki”: Indianie odgradzają miejsca, po których nie ma się deptać muszlami ślimaka Przyłbica. Muszle są ogromne, niektóre prawie wielkości głowy. Idziesz po tej wyspie i zastanawiasz się, skąd oni mają te muszle. Wystarczy obejść wyspę wokoło: od strony otwartego morza (gdzie fale wyrzucają wszystko na brzeg) jest pełno takich skarbów, od martwych korali, po muszlę. Cały biały brzeg. Aż chce się zabrać kilka do Polski, jednak uważaj: nawet jeśli ludzie potykają się o te muszle, nie waż się zabrać którejś do kraju, bo Cię postawią przed sądem. I nie dostaniesz jak za defraudacje milionów złotych (w zawieszeniu), a bardziej jak za krzywe spojrzenie (znieważenie) na sędziego: 3 do 5 lat.

  • Wyspa rozgwiazd

W ramach ceny wycieczki ma się zazwyczaj wyjazd na inną wsypę. Wszystko zależy, z kim się Wasz gospodarz lubi i z kim ma układy. My trafiliśmy na wyspę rozgwiazd (Starfish Island). Rano zapakowali nas na łódkę i wysadzili na tamte wyspie. Jest ona również turystyczna, z tym, że ludzie śpią tam w namiotach (ale szajs). Można tam kupić piwko i popatrzeć na wodę. W morzu jest pełno rozgwiazd, stąd nazwa wyspy. Miejsce do nurkowania kiepskie, do życia również, ale co widzieliśmy to nasze 🙂

san-blas-starfish-island-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

san-blas-paradise-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-heven-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-pristine-san-blas--rajskie-wyspy-panamysan-blas-pristine-beach-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-beer-san-blas--rajskie-wyspy-panamysan-blas-starfish-san-blas--rajskie-wyspy-panamysan-blas-palms-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Jedzenie na San Blas:

W ramach wyjazdu było pełne wyżywienie, więc trzeba coś o tym napisać. W pierwszy dzień na wyspie dostaliśmy kurczaka (!!!!!), nikt tam nie hoduje kurczaków… byliśmy lekko zawiedzeni, że wszędzie morze, ryba na rybie, a tu kurczak, dobry, ale kurczak. Trzeba jednak pamiętać, że dla nich drób, to rarytas, zostaliśmy przyjęci po królewsku. W pozostałe dni mieliśmy już upragnione ryby, raki, zawsze z ryżem, warzywami, pieczonymi bananami… wszystko bardzo smaczne, choć nie ukrywam, że odchodziliśmy od stołu lekko niedojedzeni. Pewnego dnia zjawił się Indianin, który przypłynął z połowu skorupiaków, miał ich pełno w swoim małych czółenku. Zakupiliśmy u niego homara, którego nasz gospodarz nam następnie przyrządził. Fajnie jeść coś, co się jeszcze 2 godziny wcześniej trzymało żywe w ręce.

lobster-san-blas-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-dinner-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-dinner-san-blas--rajskie-wyspy-panamy san-blas-supper-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Oczywiście na miejscu można zakupić zimne piwko (1,5 $), czy sok z kokosa (zależy ja wytargujesz 1-2 $). Co trzeba zaznaczyć: Nic i nikt nie może się równać z naszym gospodarzem i jego wyspą: idealny złoty piasek pokrywający kamienną wyspę, żadnych murowanych domów, elektryczności, samochodów. Zawsze uśmiechnięty i sympatyczny Iron (polecamy wizytę u niego: https://www.facebook.com/IRGATravelTour/), który sprawił, że czuliśmy się jak u siebie. Jeśli szukasz czegoś niestandardowego i wyjątkowego, to właśnie tam jest TO miejsce 🙂 Oczywiście po 2 dniach my dostawaliśmy powoli kota. Jakkolwiek jest to piękne miejsce, nie potrafiłabym tam żyć. Ot taka miastowa jestem.

san-blas-coconut-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

sanblas-sunrise-san-blas--rajskie-wyspy-panamy

Porady:

  • Na San Blas koniecznie weź ze sobą na wyspę jakieś drobne jedzenie, wodę, alkohol.
  • Pamiętaj o swojej masce i rurce do pływania.
  • Pierwsza noc jest najdroższa (65$/ osoba), każda następna już tańsza (35$/osoba), czyli w sumie od osoby za dwie doby było 182 $.
  • Weź ze sobą latarkę: łatwiej będzie się sikało w nocy.
  • Powerbank na baterię słoneczną jest niezbędny: nie ma facebooka, więc telefon może być rozładowany, ale dobrze jest mieć czym naładować aparat.
  • 2 dni to optymalny czas na San Blas.
  • Potrzebny Ci jest krem z filtrem, 50’tka nie jakaś 16’stka. Jak się upieczesz na raka, to zrozumiesz.
  • Koniecznie miej ze sobą słownik hiszpański, nikt tam nie mówi dobrze po angielsku, większość nie mówi wcale.
  • Pogoda na San Blas jest bardzo zmienna: – świeci słońce a za chwilę niebo jest zachmurzone.

 

  • Karolina

    Pięknie, świetny opis, uśmiałam się 🙂
    Swoją drogą gratuluję odwagi. Mimo, że widoki cudowne, to jednak nie zaryzykowałabym wyjazdu „na własną rękę”.
    Fajny pomysł z tym blogiem 🙂

    • Żanetta

      @Karolina, dziękuję. Cieszę się, że Ci się podobało. Takie widoki są warte ryzyka.