Walencja – stolica paelli bez paelli

wpis w: Relacja | 0

Muszę przyznać, że Walencja (jak i reszta kontynentalnej Hiszpanii, którą widziałam) mnie zawiodła. Liczyłam na coś niesamowitego, wszyscy tak się „spuszczają” nad tym krajem (bez zbereźnych myśli). Moi koledzy notorycznie tam wyjeżdżali, najwyraźniej jednak dla innych atrakcji. Osobiście uwielbiam Włochy: klimat tego kraju, jedzenie, kulturę, wino… nie jakieś tam Chardone – vino della casa!! Myślałam, że Hiszpania musi być jeszcze lepsza – w końcu tam gnają wszyscy młodzi ludzie. Wcześniej byliśmy na Majorce i zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie (więcej o tym możesz przeczytać z relacji z Majorki), myślałam, że kontynentalna będzie jeszcze lepsza.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli

A tu taki zonk… Oczywiście opiszę skrupulatnie wszystkie miejsca w Hiszpanii, które zwiedziliśmy, ale na to musisz dać mi troszkę czasu. Za to zacznę od najlepszego.

Po Hiszpanii kontynentalnej poruszaliśmy się pociągami. Oczywiście preferuję wynajem samochodu, jestem leniem, chodzenie (a raczej bieganie, bo wszędzie byliśmy na ostatnią chwilę) po peronach z walizką na plecach mi się nie uśmiecha. Niestety tym razem, ze względu na stadko jakim podróżowaliśmy i miejsca jakie odwiedzaliśmy, było to niemożliwe. Zresztą martwienie się o to, gdzie będzie można zaparkować samochód, nie było tym, co chciałam robić na wakacjach. Pociągi to niestety duży koszt, np. między Barceloną, a Walencją zapłaciliśmy około 200 zł od osoby.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Kolejną „nowością” był fakt, że nie nocowaliśmy w hotelach, jak mamy w zwyczaju, tylko wynajmowaliśmy całe mieszkania – jest to lepsza opcja, gdy jedzie się większą grupą i gdy chce się oszczędzić i np. gotować sobie samemu. Tak też było w Walencji – wynajęliśmy mieszkanie w świetnej lokalizacji…. Jedynym minusem był fakt, że musieliśmy na zameldowanie wyjątkowo długo czekać – przed nami mieszkali tam Włosi – ich temperament sprawił, że nawet ściany trzeba było myć 😊 wychodząc z mieszkania mieliśmy wszystko pod nosem – restauracje, bary, kościoły… wszystko, co jest potrzebne, by móc się zrelaksować lub pomodlić. Samo mieszkanko miało dwie małe sypialnie, pokój dzienny połączony z kuchnią i łazienkę – w zupełności nam ta niewielka przestrzeń wystarczała.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Walencja – Miasteczko Sztuki i Nauki

walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Naszą wirtualną wycieczkę po Walencji zacznę od części, która w tym mieście podobała mi się najbardziej – Miasteczko Sztuki i Nauki. Dlaczego właśnie to? Bo cała Walencja, to taka troszkę słabsza podróbka miast Włoskich, a ta część jako jedyna się wyróżnia. Znajdą tam coś dla siebie wszyscy – miłośnicy architektury, dzieci, miłośnicy sztuki, a nawet fanatycy gwiazd (znajduje się tam planetarium) oraz innych gwiazd – kino też jest 😊 z racji, że Polskiej sztuki nowoczesnej nie rozumiem, to nawet nie podjęłam się zrozumieć hiszpańską, ale skorzystaliśmy z innej atrakcji tego miejsca – oceanarium. By się tam dostać wystarczy wsiąść do jednego z wielu autobusów jadących w tamtą stronę.

UWAGA: w autobusach jest zasada, że można wchodzić do tylko przednimi drzwiami. Nikogo nie obchodzi kolejka, ani to, że masz dzieci, a drzwi środkowe są otwarte i wszyscy wysiadający już opuścili autobus. Ot logika.

 walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Co z tymi delfinami?

Kolejka w oceanarium jest ogromna – przygotuj się na niezłe stanie w słońcu: możesz tak jak my – zaopatrzyć się w wodę i kanapki lub jak Azjaci, którzy stali obok nas: w podręczną lodówkę i pełne obiady w środku. Nie ma to jak rodzinny obiad na betonowym placu przed oceanarium… Niestety na końcu kolejki będzie czekała wysoka cena, a to jeszcze nie koniec złych nowin – samo oceanarium nie jest powalające. Oczywiście znajdziesz tu wszystko – foki, najróżniejsze ryby, chyba nawet był jakiś nieduży rekin (tak nieduży, że wyleciał mi z pamięci), niestety wszystkie te akwaria morskie są dość biedne, widać umierającą rafę, a tam naprawdę nie powinno coś takiego mieć miejsca.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Co jakiś czas jest pokaz delfinów. I wszystko byłoby pięknie i ładnie – w sumie delfiny są całkiem sympatyczne, ale… ci ludzie. Przyszłam tu pooglądać wodne ssaki, a nie słuchać pierdolenia i to jeszcze jakiego. Oni mają misję…oni chronią zwierzęta, WCALE nie robią interesu na zamykaniu ich w wielkich szklankach i ucząc delfiny skakania przez obręcze… wmawianie mi, że to wszystko jest MISJĄ urąga mojej inteligencji. Moja mama na to mówi – „bardziej święci od papieża”. I to całe gadanie zabrało prawię połowę czasu całego przedstawienia.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Na terenie oceanarium można oczywiście zjeść – jest sporo miejsc z lodami, jakieś restauracje itp. Jest też coś, co bardziej przypomina fabrykę – szwedzki stół, miliony stołów, spore kolejki, ale stosunkowo tanio, no i nie przypominam sobie, by była po tym jakaś rewolucja żołądkowa, co jest wielkim plusem.

Mercado central

Wszystkich, których podnieca „food porn” zapraszamy do opuszczenia mojego bloga… żartuję oczywiście, do pewnego stopnia tolerujemy zboczenia 😊 Walencja ma też coś dla miłośników jedzenia: znajduje się tu jeden z największych targów Europy. Kosmicznie zaopatrzony: mięsa, owoce morza, owoce, warzywa, wszystko czego pragną głodni i spragnieni. Jeśli się tam wybierzesz, to oczywiście nie zapomnij ochraniaczy, a pieniądze wsadź sobie najlepiej w… głęboko, bo tłum tam jest okrutny: łatwo zarobić z łokcia i coś zgubić. Jeśli jednak masz zamiar sobie gotować na miejscu, to aż głupio nie skorzystać z takich produktów.

Rynek

Nasze mieszkanie znajdowało się dosłownie kilkadziesiąt metrów od największego placu, na którym umiejscowiony był ratusz. Plac jak plac (cytując klasyka – moją mamę) – trzeba zobaczyć, nie warto jeść w pobliżu, bo drogo i koło kuchni hiszpańskiej to raczej nie stało. Dodatkowo otwarty jest dla ruchu samochodowego, więc hałas niemały.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Katedra La Seu

I to jest coś, co warto zobaczyć. Kościół prezentuje się bardzo okazale, obok jest wieża (70 m), na którą za skromne 2 euro można wejść – rozciąga się z niej świetny widok. Wejście do Katedry jest również płatne, jednak w godzinach popołudniowych można wejść za darmocha – tak jak to lubimy najbardziej. Ja się oczywiście na kościołach średnio znam, ale… jest w tej katedrze coś, obok czego nie można przejść obojętnie, a mianowicie ŚWIĘTY GRAL. Kielich, z którego Jezus pił na swojej ostatniej imprezie, tj. wieczerzy. Nieźle, choć nie pozwalają się z niego napić, ani cyknąć sobie śmiesznej fotki… sztywniacy 😊

walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Jak my byliśmy w tej katedrze, to wszedł tam jakiś debil z psem… do kościoła z psem?! Jak widzę ludzi łażących po sklepie z psem pod pachą, to już mnie wzdryga, a co dopiero w kościele… gdy posiadałam psa (który inteligencją nie grzeszył), to potrafił on czekać przed sklepem aż wrócę, nawet on to ogarnął. Ale wracając do teraźniejszości: facet był mocno oburzony, że został wyproszony. No tak, jego czworonóg nie mógł się pomodlić, toć to zamach na wolność wyznania.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Jedzenie

Nasłuchałam się o tych wszystkich niesamowitych paellach, które czekają mnie w Hiszpanii. Nastawiona byłam na niezłą ucztę i… znów się troszkę przeliczyłam. Niestety wiele z tych paelli to zwykłe smażone breje niewiadomego pochodzenia – sraczka murowana. Mimo, że Walencja to kolebka tego hiszpańskiego dania to niestety my go tam nie znaleźliśmy. Oczywiście jest szansa by zjeść dobrze, ale trzeba pamiętać o kilku rzeczach:

  • Omijaj lokale, gdzie są naganiacze, menu z obrazkami na zewnątrz lub kelner nazywa Cię „maj frend” – to są lokale nastawione na turystów, oni nie muszą się starać, bo przecież jutro już Cię nie będzie, za to będzie wiele innych baranów gotowych zapłacić za dużo za zbyt niedobre jedzenie.
  • Szukaj lokali w bocznych uliczkach, oni często gorszą lokalizację nadrabiają jakością jedzenia i lepszą ceną.
  • Patrz, gdzie chodzą tubylcy – oni wiedzą, gdzie można dobrze zjeść. Dla odważnych – możesz się jakiegoś zapytać o dobry lokal (ta porada raczej jest skierowana do kobiet – jak wiemy, mężczyźni z reguły nie pytają).
  • Wiele lokali, które nie zachęcają wyglądem, a pękają w szwach, serwuje świetne jedzenie.

To są oczywiście są tylko sugestie, zapewne są wyjątki, ale moje jelita nie będą tego testować.

Walencja jest obecnie na wyciągniecie ręki z Polski. Bezpośrednie loty z Modlina i Krakowa oferuje Ryanair. Już za niecałe 500 zł można dostać się do tego miasta. Aktualne oferty na stronie RYANAIR.

walencja--stolica-paelli-bez-paelli walencja--stolica-paelli-bez-paelli

Porady Walencja:

  • Spróbuj paelli ale nie licz na zbyt dużo niestety w restauracjach, których byliśmy danie to nie było zbyt dobre więc nie licz na ucztę podniebienia,
  • Nie przegap kielicha Jezusa w Katedrze,
  • W lecie jest niemiłosiernie gorąco w trakcie dnia miasto przymiera,
  • Wieczorem warto spróbować tapasów w licznych ulicznych barach,
  • Ryanair zabierze Ciebie do Walencji za śmieszne pieniądze,
  • Całe miasto i główne atrakcje można zobaczyć w 2 dni.

Jak bardzo polecamy to miejsce (w skali od 1 do 10): 6

Kiedy jechać: Wiosną, jesienią, zimą, broń boże nie jedź latem, bo spęd jest niemiłosierny.

walencja--stolica-paelli-bez-paelliwalencja--stolica-paelli-bez-paelli